EnglishDeutsch strona gwna cmentarze Ratujc pami stan 1925 bukowiec wykaz cmentarzy bibliografia linki kontakt z autorem

Czy można dziś przespacerować się ulicą Rajską?

Ulica rajska. Ulla Lachauer

Minionego lata wakacje spędziłam w jednym z najpiękniejszych zakątków Polski, na Suwalszczyźnie. Uroki krajobrazu chwytają za serce i już na zawsze zostają pod powiekami. Nie można się więc dziwić, że w takim krajobrazie dorastają poeci. Nie można też takiego krajobrazu porzucić... W dworku Czesława Miłosza kupiłam książkę, wydaną przez Fundację Pogranicze. Skromny tomik czekał na półce na moją wolną chwilę. Kiedy sięgnęłam po książkę, okazało się, że wspomnienia Leny Grigoleit spisane przez Ullę Lachauer a przetłumaczone przez Marię Przybyłowską są istotną lekturą, wpisaną w toczący się od lat powojennych dialog o spuściźnie. „Ulica Rajska” jest głosem tej, która wie, co oznacza określenie „moje miejsce na ziemi”. Wielka historia rzucała Lenę w różne miejsca, czyniła ją obywatelką różnych krajów, próbowała nawet zmieniać jej religię. Lena, rocznik 1910, opowiedziała o swoim życiu, dla którego najważniejszym punktem odniesienia było miejsce, w którym przyszła na świat – Bittehnen w Prusach Wschodnich. Dorosłość w jej przypadku oznaczała konieczność dokonania wyboru narodowości, a przecież dwujęzyczni mieszkańcy tej miejscowości aż do momentu przejęcia władzy przez Hitlera nie myśleli o sobie w kategoriach Niemiec czy Litwin. Wojna, polityka, wielka historia – każde z tych pojęć zakłada znikome znaczenie życia jednostki. Dopiero gdy ten czas zostanie opowiedziany z punktu widzenia pojedynczego człowieka, uzyskujemy właściwe spojrzenie na dramatyzm dziejów Europy.

Ulica rajska. Ulla Lachauer

Lena Grigoleit jako jedna z nielicznych po wojennej zawierusze wróciła do rodzinnej wioski, do swego domu. Została tam do swojej śmierci, do 1995 roku. W jej wspomnieniach czytamy: „Wszystko tu do mnie należy. Drzewo, las, powietrze, góra Rombinus, Niemen, cmentarz, wszystko należy do mnie!”1 I w myśl tych słów przez wszystkie powojenne lata była strażniczką pamięci o ludziach i miejscach z nimi związanych. Z całego nieomal świata pisali do niej dawni mieszkańcy, odwiedzali na jej zaproszenie rodzinną wieś. Mówili: „Jesteś mostem łączącym nas z rodzinnymi stronami. Przez wszystkie lata zachowałaś nam ojczyznę”2 A Lena pamiętała o tych, co wyjechali, ale i o tych, którzy zostali. Dzieci i wnuki rozproszone po świecie pisały: „Lena, zrób nam przysługę. Przecież nikt inny tego nie zrobi”3 I Lena, coraz bardziej przygięta do ziemi, sadziła nadesłane z zagranicy cebulki, wysiewała nasiona, a później nosiła z rzeki wodę do ich podlewania na górę, na której był cmentarz. Czyściła omszałe nagrobne kamienie i żaliła się: „Przeważnie i tak cała praca na nic. Nie umiem powiedzieć, kto to robi, pewnie jakieś młodziaki. Kradną tulipany, grzebią w ziemi i szukają biżuterii i złotych zębów. Czasem przewracają nagrobki. Zabierają nawet wazony, chociaż nie są prawdziwe, tylko zrobione z łusek granatów. Nic na to nie poradzisz, jak jesteś całkiem sama.”4 Wiedziała, jak temu zaradzić. Gdy w Bittehnen pojawiła się nowa mieszkanka, Lena stwierdziła: „Musisz wziąć na siebie trzy groby, które przynależą do tego domu. Przecież tamci go zbudowali, mieszkali w nim. Powinnaś być wdzięczna tym, co go postawili. Musisz ich traktować jak przybranych rodziców.”5 Prosta recepta, prawda?

Tekst: Hanna Szurczak


„Ulica Rajska. Wspomnienia Leny Grigoleit, chłopki z Prus Wschodnich”. Ulla Lachauer. Z języka niemieckiego przełożyła Maria Przybyłowska. Pogranicze. Sejny 2010

  1. Str. 152

  2. Str. 131

  3. Str. 132

  4. Str. 132-133

  5. Str.133




Tomasz Szwagrzakkontakt