- Wywiad z Marcinem Makuchem, historykiem, członkiem Fundacji Historycznej „Liegnitz.pl”
- Wywiad z Angeliką Babulą, prezesem Fundacji Anna z Gostkowa
- Wywiad z Markiem Rabskim, społecznikiem z Legnicy, pierwszym opiekunem cmentarza w Piątnicy
- Wywiad z Malwiną Boncol, pracownicą Nadleśnictwa Świdnica
- Wywiad z Piotrem Galewskim, współzałożycielem Stowarzyszenia „Dolina”
- Wywiad z Friedemannem Scholz, przewodniczącym stowarzyszenia „Landsmannschaft Schlesien / Landesverband Sachsen-Schlesische Lausitz”
- Interview mit Friedemann Scholz, Vorsitzender des Vereins „Landsmannschaft Schlesien / Landesverband Sachsen-Schlesische Lausitz”
- Wywiad z Grzegorzem Borensztajnem, Fundacja Szlakiem Riese
- Wywiad z Wiesławem Szymczykiewiczem, sołtysem wsi Gola Wielka
- Wywiad z Ingrid Schnabel-Mumme i Anną Staszewską – Brookes
- Wywiad - porządki we wsi Grędzina
- Wywiad z Piotrem Czarnym, sołtysem wsi Bukowice/Pathendorf w gminie Brzeg Dolny
- Pomocne (Pombsen), gm. Męcinka
- Sichów/Seichau, gm. Męcinka – wywiad z Pawłem Skorupskim, sołtysem
- Jesteś z Masłowa? Możesz być dumny!

JW:Pierwszym
tego typu projektem było lapidarium w Orzeszkowie (powiat Międzychód).
Projekt był oficjalnie otwarty od 2009 roku. Jednak ze względu na
nieporozumienia między stronami de facto przez te kilka lat nie udało
się niestety zrealizować żadnej akcji. W Fundacji uznano wręcz tę
sprawę za beznadziejną. Moje osobiste zainteresowania pozwoliły mi na
zaangażowanie się w uratowanie projektu – i udało się! Warto tu
nakreślić charakterystykę wspomnianego cmentarza: cmentarz ewangelicko
– reformowany, powstał w 1810 roku . W Orzeszkowie parafia
ewangelicko-reformowana istniała już od 1646 roku, w miejscowości tej
znajduje się także zbór wzniesiony w 1788 roku. W latach 80-tych XX w.
konserwator zabytków postanowił na obszarze cmentarza orzeszkowskiego
utworzyć lapidarium – przeniesiono tu płyty nagrobne z innego
cmentarza, który znajdował się przy zborze oraz płyty z cmentarza
ewangelicko – augsburskiego w Czempiniu. Miało to ochronić te zabytki
przed dewastacją. Cmentarzem zaczął interesować się radny z gminy
Kwilcz, ale nie znalazł wystarczającego wsparcia, zwłaszcza ze strony
lokalnej społeczności, która niestety nie ma wiedzy na temat tego
miejsca, przez co też nie odczuwa potrzeby jego ochrony. Właściciel
cmentarza, parafia ewangelicko – reformowana w Zelowie, ze względu
na odległość, dzielącą ją od cmentarza w Orzeszkowie, ustanowiła
opiekuna cmentarza, który będąc na miejscu miał za zadanie zajmować się
nekropolią. Niestety okazało się, iż w praktyce skutecznie bojkotował
on działania radnego i późniejsze próby podjęcia działań
przez
gminę czy przez naszą Fundację . Obecnie ułożone zostały poprawnie
stosunki już bezpośrednio z parafią i będziemy realizowali projekt, na
który uzyskaliśmy fundusze poprzez udział w konkursie inicjatyw
lokalnych. Jest to projekt pt. „Dziedzictwo protestanckie w
Orzeszkowie: odkrywanie zapomnianej karty historii”, związany z
działaniami edukacyjnymi i promocyjnymi. W pierwszym etapie
zorganizujemy warsztaty z nauczycielami historii, aby przygotować ich
do pracy z tematem wielokulturowości. Będzie to wrzesień, a spotkanie
odbędzie się w Centrum Kultury w Kwilczu. Mimo, że warsztaty
organizowane są w pierwszej kolejności z myślą o nauczycielach, to
zapraszamy na nie wszystkie zainteresowane tematem osoby. W
październiku planujemy porządkowanie cmentarza połączone z lekcją
historii dla młodzieży. Na listopad zaplanowaliśmy wystawę, która
również odbędzie się w CK w Kwilczu i będzie podsumowaniem naszego
projektu. Liczymy, że w ten sposób uda nam się zainteresować szersze
grono osób tym tematem.
JW:Obecnie
zajmujemy się dwoma cmentarzami w Wielkopolsce: Orzeszkowo i Borówiec.
Borówiec jest drugim cmentarzem, na którym staramy się działać. Trzy
akcje porządkowe nie doprowadziły do zadowalającego stanu – frekwencja
nie była zbyt duża. Od września chcemy się zwrócić do szkół, by
uczniowie włączyli się do prac. Pracę na rzecz tego cmentarza
zaczęliśmy od nawiązania kontaktu z panią sołtys z Borówca. Na naszym
profilu fb oraz na profilu gminy i stronie internetowej zamieściliśmy
informację o zbliżającym się spotkaniu. Pojawiły się też plakaty
zachęcające do wspólnej pracy. Nasi wolontariusze przyjechali z różnych
miejscowości, ale lokalna społeczność nie dopisała. Wiele osób nie
wiedziało o istnieniu cmentarza. Ta miejscowość zamieszkana jest w
dużej mierze przez mieszkańców napływowych. Liczyliśmy, że po wycięciu
roślinności i odsłonięciu płyt zwiększy się zainteresowanie. Niestety
pomyliliśmy się. Będziemy starali się działać nadal i mobilizować do
pracy społeczność lokalną.
JW:Wycinka
zieleni rozpoczyna pracę na cmentarzu, na który możemy wejść czyli po
uzyskaniu wcześniej zezwoleń. Oczyszczamy teren tylko z niektórych,
zaburzających pierwotne założenie cmentarza, roślin. Płyty, jeśli leżą
na głębokości kilku centymetrów pod ziemią można wydobyć, jeśli jest na
to odpowiednia zgoda, lecz głębsza penetracja jest niedopuszczalna,
ponieważ można dotrzeć do pochówku. Nam zdarzyło się trafić na szczątki
na powierzchni ziemi, wydobyte przez zwierzęta lub wandali,
rozkopujących groby tuż po II wojnie światowej. W takiej sytuacji brak
jest formalnych procedur postępowania. To, co znajdujemy na powierzchni
dokumentujemy: opisujemy miejsce i czas znaleziska. Następnie
dokonujemy pochówku szczątków w oznakowanym miejscu, aby przy pracach
ekshumacyjnych można było je odnaleźć.
Czy Wasze działania na rzecz cmentarzy spotkały się kiedykolwiek z niechęcią lokalnych społeczności?