EnglishDeutsch strona gwna cmentarze Ratujc pami stan 1925 bukowiec wykaz cmentarzy bibliografia linki kontakt z autorem


Wywiad z panią Hanną Raczyńską, społeczniczką z Miłostowa

Jednego dnia z dwóch stron Polski nadeszła informacja o pojawieniu się nowych cmentarników. „Lapidaria. Zapomniane Cmentarze Pomorza i Kujaw” oraz Frydhof oczekiwały, że pokażemy ich światu. Więc pokazujemy! Grupa zamknięta „Przyjaciele cmentarza ewangelickiego we wsi Miłostowo” nie pozwoliła na podejrzenie działań, zatem trzeba było oficjalnie prosić o kontakt administratorkę, czyli panią Hannę Raczyńską. Kontakt nawiązałyśmy błyskawicznie i teraz uchylamy rąbka tajemnicy.

Pani Hanno od czego zacząć?

H.R. Może od historii naszej wsi? W tym roku będziemy obchodzić uroczyście jej 800-lecie. Miłostowo to niewielka wieś w województwie wielkopolskim, powiecie międzychodzkim, gminie Kwilcz, na terenie Pojezierza Międzychodzko-Sierakowskiego. Wieś położona jest pomiędzy dwoma ciekami wodnymi. Pierwsze wzmianki o wsi pochodzą z 1218 r. kiedy to biskup Radwan nadał szpitalowi Św. Michała w Poznaniu dziesięcinę stołu biskupiego z Miłostowa. Od tego czasu wieś przechodziła z rak do rąk, często zmieniając właścicieli. Byli to między innymi właściciele Mnich, Prusimia, Kolna oraz Sierakowa. W 1791 r. Krzysztof Uhnrug sprzedał jego mieszkańcom ziemię i zabudowania. To ważne wydarzenie, gdyż miłostowiczanie otrzymali określone prawa w swoim miejscu zamieszkania, stali się wolni. Po II rozbiorze Polski w 1793 r Miłostowo znalazło się w granicach Prus, przynależąc do powiatu międzyrzeckiego. Zamieszkiwane w tym czasie było w większości przez ludność niemiecką. Po zakończeniu I wojny światowej i zwycięstwie powstania wielkopolskiego Miłostowo znalazło się w granicach Rzeczypospolitej Polskiej i pojawili się pierwsi polscy mieszkańcy W 1918 r. wieś liczyła 80 gospodarstw i 543 mieszkańców. W 1919 r z inicjatywy Stowarzyszenia Użytkowania Elektryczności doprowadzano prąd do większości domów, a w 1928 roku położono bruk na odcinku całej wsi. W 1891 roku Miłostowo stało się samodzielną parafia ewangelicką oraz założony został cmentarz, a w 1907 r ukończono budowę kościoła. Była tutaj szkoła podstawowa, młyn elektryczny, placówka pocztowa, gospoda oraz sklep kolonialny. Był to okres ożywionego rozwoju wsi Miłostowo. Cmentarz ewangelicki we wsi Miłostowo powstał ok. 1895 r. Chowani byli na nim mieszkańcy Miłostowa, ewangelicy zarówno dorośli jak i dzieci. Funkcjonował do końca II wojny światowej.

Ogromna wiedza! Czy wynika z zawodowych względów?

H.R. Nie, zupełnie nie. To wiedza zaczerpnięta z książki p. Jana Kołupajło „Miłostowo najstarsza wieś w powiecie międzychodzkim”.

Czym zajmuje się pani na co dzień?

H.R. Jestem z wykształcenia chemikiem i przez przeszło 30 lat pracowałam w laboratorium i zajmowałam się badaniem jakości wody. Obecnie prowadzę własną działalność.

Jest pani urodzoną mieszkanką Miłostowa?

H.R. Nie. Przeprowadziliśmy się tutaj z mężem 9 lat temu (mieszkaliśmy w Poznaniu, a później w podpoznańskiej gminie). Tutaj nam się spodobało, kupiliśmy stary dom i zamieszkaliśmy. Powoli wrastamy w otoczenie.

Pełni pani jakieś funkcje w swojej wsi?

H.R. Nie. Pracowałam w Poznaniu, w związku z czym nie starczało już czasu na zaangażowanie. Obecnie się to zmienia.

Jak i kiedy doszło do zainteresowania się cmentarzem ewangelickim?

H.R. Lubię chodzić na spacery, czasem robię zdjęcia, więc zaglądałam na cmentarz. W takich miejscach czuje się „powiew historii”. Postanowiłam, że spróbujemy wspólnie (bo sama nie dam rady) ocalić chociaż trochę z naszej przeszłości.

Jak obecnie wygląda cmentarz?

H.R. Obecnie cmentarz jest bardzo zaniedbany, zarośnięty krzewami, drzewami, zasypany liśćmi, nagrobki porośnięte mchem, połamane. Z każdym rokiem coraz bardziej zapomniany. Z opowieści wiem, że zaraz po wojnie zostały rozkradzione płyty nagrobne, krzyże żeliwne wywiezione zostały  na złom, a kamienie z ogrodzenia poszły na budowę drogi.

Czy byliście pierwszymi osobami, które zainteresowały się losem tego miejsca?

H.R. Kilkadziesiąt lat temu, kiedy w Miłostowie była jeszcze szkoła, dzieci wraz z nauczycielami przychodziły tu sprzątać. Kiedyś przyjeżdżali też potomkowie niemieckich mieszkańców wsi, zapalali znicze itd. Potem już przez wiele lat nic się w tej sprawie nie działo.

Od czego się wszystko zaczęło?

H.R. Wraz z dwojgiem sąsiadów spotykaliśmy się na tym cmentarzu 1. listopada, żeby zapalić znicze. W zeszłym roku w listopadzie pomyślałam, że może dałoby się zmobilizować sąsiadów do wspólnej pracy przy porządkowaniu tego miejsca Pracy jest bardzo dużo. Zaczęłam chodzić wokół tej sprawy i okazuje się, że są chętni.

Udało się już coś zrobić?

H.R. Pierwsze sprzątanie odbyło się w styczniu, było nas 14 osób, więc całkiem dobrze. Włączyli się w naszą akcję również strażacy z naszej OSP w Miłostowie i praca naprawdę paliła nam się w rękach. Spotykamy się raz w miesiącu. Jestem bardzo dumna, że robimy to wspólnie, my mieszkańcy Miłostowa! Naszym pierwszym celem jest uporządkowanie terenu, wycięcie małych drzew samosiejek, drzew połamanych oraz takich, które zagrażają bezpieczeństwu. Na to mamy zgodę naszego Urzędu Gminy i konserwatora zabytków z Poznania. trzeba też wygrabić ogromne ilości liści i spalić to wszystko. Udało nam się wyciąć samosiejki z połowy terenu cmentarza, mniej zarośniętej, ale za to z większa ilością grobów. Ze względu na okres lęgowy ptaków teraz wstrzymujemy wycinkę i będziemy grabić i sprzątać grunt do sierpnia.

Jak ocenia pani to, co już zobaczyliście?

H.R. W tej części cmentarza grobów jest sporo, ale w bardzo złym stanie. Bardzo trudno jest cokolwiek odczytać z zachowanych tablic. Z grobami nic na razie nie będziemy robić, bo tego nam chyba nie wolno, ewentualnie delikatnie je oczyścić z mchu.

Czy poza porządkowaniem macie jakieś plany?

H.R. Jak uporządkujemy teren to myślałam, żeby zrobić dokumentację grobów, fotograficzną i opisową. Co dalej to zobaczymy. Bardzo chciałabym postawić jakąś tablicę informacyjną (to jest zabytek). Marzy mi się zrobienie spisu osób pochowanych na tym cmentarzu, ale to bardzo trudne.

Czy są we wsi osoby, które mogą coś o swoich sąsiadach opowiedzieć?

H.R. Zbieram opowieści ludzi, którzy cokolwiek jeszcze pamiętają. Wysłałam list do zamieszkałych w Niemczech potomków dawnych mieszkańców Miłostowa. Może oni coś podpowiedzą. Wiem, że jakieś informację są w archiwum w Poznaniu i Gnieźnie, może tam trzeba zajrzeć.

Widziałam, że wasza grupa na facebooku liczy 35 członków.

H.R. To grupa dla mieszkańców. Publikuję tam informacje np. o cmentarzach podobnych do naszego i o ludziach, którzy starają się ocalić je od zapomnienia. Liczba obserwatorów nie przekłada się na razie na ilość faktycznie działających.

Czy potrzebowalibyście jakiegoś wsparcia?

H.R. Staram się czytać dużo na temat starych cmentarzy, bo nie za bardzo się na tym znam, a bardzo chciałabym wiedzieć więcej. Liczę też na to, że podglądając was, będziemy mogli się czegoś nauczyć.

Serdecznie dziękuję za zgodę na rozmowę i życzę wielu sukcesów.

Wywiad przeprowadziła: Hanna Szurczak, zdjęcia: Hanna Raszyk
21.03.2018




Tomasz Szwagrzakkontakt