EnglishDeutsch strona gwna cmentarze Ratujc pami stan 1925 bukowiec wykaz cmentarzy bibliografia linki kontakt z autorem


Wywiad z Maciejem Lipińskim, prezesem Fundacji Kamienie Niepamięci

Na seminarium w Łodzi

Tuż przed listopadowym seminarium w Łodzi Stowarzyszenie Magurycz poinformowało, że zorganizowane zostało (na wniosek Magurycza) spotkanie z Rzecznikiem Praw Obywatelskich. Spotkanie miało dotyczyć opieki nad historycznymi cmentarzami wyznaniowymi i odbywało się w Warszawie. Magurycz apelował: nie przewidziano na nim obecności ratujących cmentarze ewangelickie, rób coś! Zatem w trybie pilnym pojawiła się informacja na profilu facebookowym „Ratując pamięć – Wiejskie cmentarze ewangelickie województwa łódzkiego”, a na nią zareagowała Fundacja „Kamienie Niepamięci”. Dostałam informację: „udało mi się dostać zaproszenie na spotkanie u RPO. Mam nadzieję, ze w sobotę będzie czas opowiedzieć o tym na seminarium.” Tak zaczęła się moja znajomość z panem Maciejem Lipińskim. Jednak pomysł na przeprowadzenie wywiadu przyszedł dopiero później. Miał związek z realizację pewnego projektu z Budżetu Obywatelskiego w Łodzi.

Panie Macieju, na sygnał o tym, że w Łodzi źle się dzieje i na najstarszym cmentarzu łódzkim (na Grabieńcu) właśnie powstaje w ramach BO plac zabaw zareagował pan natychmiast. Fundacja „Kamienie Niepamięci”, a właściwie pan jako jej prezes, wystąpiła do Prezydent Miasta Łodzi z prośbą o wyznaczenie spotkania, na którym moglibyście omówić tę kwestię.

M.L. Tak. Pismo wysłaliśmy 21.12.18., tuż po tym, jak rozpoznaliśmy problem.

Co to znaczy, że rozpoznaliście problem?

M.L. Zebraliśmy informacje o tym historycznym miejscu, potwierdzając, że istnieje tam najstarszy w Łodzi cmentarz luterański. Pomogła nam w tym informacja od prof. K.P. Woźniaka, którą znaleźliśmy na profilu „Ratując pamięć”, po której sięgnęliśmy do źródeł archiwalnych.

Czy otrzymaliście odpowiedź na to pismo?

M.L. Niestety nie. Braliśmy jednak pod uwagę taki scenariusz, wiec nie było to dla nas niespodzianką – chociaż rzeczywiście liczyliśmy na większą chęć współpracy po stronie Urzędu Miejskiego w Łodzi. Będziemy jeszcze próbowali dotrzeć do pani prezydent Zdanowskiej, ale jeżeli nie osiągniemy porozumienia, jesteśmy gotowi wykorzystać oręż, który daje nam obowiązujące prawo.

Fundacja „Kamienie Niepamięci” to...

M.L. Fundacja jest związana z parafią ewangelicko-augsburską św. Trójcy w Warszawie w ten sposób, że do władz fundacji należą osoby wybrane m.in. przez Radę Parafialną. Fundacja „Kamienie Niepamięci” powstała ze względu na rozwój naszego projektu dotyczącego inwentaryzacji i ochrony mazowieckich cmentarzy. Poszliśmy drogą, którą wcześniej szły inne grupy – dla dobrej współpracy z samorządami sformalizowanie działalności okazuje się być niezbędne.

Zatem warszawska fundacja zajęła się interwencją w sprawie cmentarza w Łodzi. Dlaczego?

M.L. Nie ograniczamy się do działań na terenie Warszawy czy Mazowsza. Dobre kontakty w Kościele czy innych organizacjach cmentarnych i historycznych umożliwiają nam podejmowanie szerokich działań, nawet na terenie całej Polski. Cmentarz na Grabieńcu to pierwszy nasz „pozamazowiecki” projekt.

Przykładowa karta cmentarza

Jak i kiedy powstała wasza fundacja?

M.L. Pierwszym projektem były Ewangelickie Cmentarze Mazowsza – projekt polegający na inwentaryzacji kilkunastu – jak sobie wyobrażałem – istniejących cmentarzy. Zacząłem poszukiwania takich miejsc, fotografowałem i opisywałem obiekty, które znalazłem. Powoli przyłączały się do tego także inne osoby. Wkrótce okazało się, że nie doceniliśmy ilości opuszczonych cmentarzy na Mazowszu. Dość szybko zaczął się z tego robić ogromny projekt, bo okazało się, że na terenie województwa mazowieckiego może być nawet kilkaset cmentarzy. Dzisiaj mamy na liście ponad 200, a niektóre tereny województwa (na przykład część południowa województwa) w ogóle nie były jeszcze badane. Większość obiektów to cmentarze wiejskie i leśne – najczęściej mocno zdewastowane. Gdy chcieliśmy zabrać się za bardziej fizyczne ratowanie cmentarzy, do czego była potrzebna współpraca z samorządami, okazało się, że potrzebna jest jakaś formalna organizacja. To samo zauważyli zresztą wszyscy inni cmentarnicy – widać już od paru lat tendencję organizowania się w stowarzyszenia i fundacje. Nasza fundacja powstała w 500 lecie Reformacji – w październiku 2017 roku. Formalnie została zarejestrowana przez sąd w czerwcu 2018.

Jakie stawiacie sobie cele?

M.L. Celem fundacji ma być na razie zabezpieczenie obiektów, które zinwentaryzowaliśmy w ramach projektu mazowieckiego. Chcemy wpisać te miejsca przynajmniej do ewidencji zabytków i w miarę możliwości je chronić. Nawiązaliśmy współpracę z kilkoma organizacjami zajmującymi się ochroną cmentarzy. Pracujemy też przy projekcie odnowienia jednego z największych nieczynnych cmentarzy na Mazowszu.

Jak liczna jest sama fundacja? I czy działają w niej jedynie członkowie parafii?

M.L. W samej fundacji wraz ze mną działa 7 osób, każdy w ramach swojej specjalności i wolnego czasu. Mamy inwentaryzujących cmentarzy fotografów, specjalistę od map, osoby z doświadczeniem w różnych fundacjach. Część z nich stanowią rzeczywiście osoby z parafii, ale nie tylko.

Jaka była pana osobista droga do zajęcia się ratowaniem cmentarzy?

M.L. Zaczęło się od pomysłu zinwentaryzowania starych cmentarzy, po wizycie na jednym z nich. Był to cmentarz w Koszajcu koło Pruszkowa, dość zadbany i w dobrym stanie. Potem odwiedziłem cmentarz w Milanówku – ten dla odmiany jest całkowicie zniszczony. Postanowiłem spróbować zadbać jakoś chociaż o część tych miejsc.

Co zaprowadziło pana na wspomniane cmentarze?

M.L. Zainteresowanie historią lokalną. Po przeprowadzce w te okolice czytałem sporo o lokalnej historii i część miejsc, o których czytałem postanowiłem odwiedzić. Cmentarze w Koszajcu i Milanówku były właśnie takimi miejscami.

Góra Kalwaria (skanowanie laserowe)

I kiedy już zobaczył pan ten stan zapomnienia, to od razu zrodziła się myśl o czymś większym? O szukaniu wsparcia w tych działaniach?

M.L. Na początku nie. Jak wspominałem, spodziewałem się że takich zapomnianych cmentarzy będzie dużo mniej. Początkowo wydawało mi się, że będzie to do zrobienia własnymi siłami – okazało się to jednak niemożliwe.

Jak trafił pan na ślad „Wiejskich cmentarzy ewangelickich województwa łódzkiego”?

M.L. Na pewno przez profil na Facebooku. Osobiście spotkaliśmy się w 2017 roku na seminarium w Łodzi.

Rozumiem, że to pierwsze seminarium spodobało się panu na tyle, by przyjechać na następne.

M.L. Tak. Organizowane przez Was seminarium to niezwykle ważne wydarzenie. To okazja nie tylko do zapoznania się z pracami innych cmentarników w Polsce czy poznania ich historii, ale też do nawiązania kontaktów, które ułatwiają pracę w swoim regionie.

Jakie plany na najbliższą przyszłość?

M.L. Aktualnie przygotowujemy się do odnowienia jednego z dużych mazowieckich cmentarzy, przy współpracy z lokalnymi stowarzyszeniami historycznymi. Poza tym, będziemy oczywiście monitorować sytuację z cmentarzem na Grabieńcu.

Dziękuję za poświęcony mi czas i liczę na naszą współpracę. Warto mieć takich sprzymierzeńców!

Wywiad przeprowadziła: Hanna Szurczak, zdjęcia: archiwum Fundacji.
25.02.2019




Tomasz Szwagrzakkontakt